Dwusuwy, cudaki i klasyki, czyli przegląd tałatajstwa w Sławie
Planowałam trzymać się tego dnia jak najdalej od Sławy, wiedząc, jakie będzie zagęszczenie ludzkie z okazji dni miasta (czyli w sumie niewiele mniejsze niż co weekend), ale zlot, który miał się odbyć przy tej okazji, jednak trochę mnie intrygował. Sama bym się nie wybrała, ale dzień wcześniej zebrało się w garażu towarzystwo i tak wyszło, że jeden planował jechać na pewno, a w sumie okazja do przejechania się dobra jak każda inna i powstał plan popyrkania na parę knedli.
Dzisiaj przetestowałam cezetę po mieście i nadal ma ze sobą problem, choć istnieje szansa, że może to być zbyt szczelny korek od baku, tego jeszcze nie sprawdzałam. Ale przez to bez większego żalu stwierdziłam, że zamiast ryzykować jazdę zdechlakiem, równie dobrze i konstruktywnie mogę spędzić dzień na oglądaniu koreańskich seriali :P
Niedoczekanie. Wciśnięto mi pomarańczową błyskawicę, żeby kývačka miała towarzystwo (właściciel nieźle się ustawił, wziął se naraz dwa swoje motocykle na zlot :P), dotarła Jawa White Power Style, zwana pieszczotliwie Wanną, dotarła biała cezeta, zwana różnie, ale mniej pieszczotliwie… i wyszło na to, że mamy pod garażem swój własny zlot :P
Znacząc trasę niebieskawymi obłokami, w tempie kývački na dotarciu (w sumie nawet żwawo), nadciągnęliśmy nad Jezioro Sławskie. Na miejscu jak zwykle - korek na drodze ku promenadzie, ludziów jak mrówków, motocykli od cholery i trochę więcej namiotów niż zazwyczaj, ot cała różnica ;) Ludzie łazili, muzyka grała, motocykle burczały, a jak nie burczały, to stały na oficjalnym konkursie piękności (pod sceną) albo na tym nieoficjalnym (wszędzie indziej). I to chyba najlepszy moment, żeby zacząć przegląd, bo co tu więcej gadać, niech przemówią obrazy.
[caption id="attachment_2839" align="aligncenter" width="300"]
Ten oczywiście od razu wpadł mi w oko.[/caption]
[caption id="attachment_2848" align="aligncenter" width="300"]
Mieliśmy kiedyś w domu groszkowego mercedesa, ale przy tym wypadłby blado, dosłownie.[/caption]
[caption id="attachment_2846" align="aligncenter" width="300"]
Koszowych ogólnie sporo przyjechało, a każdy inny... (głosem Krystyny Sienkiewicz z "Lekarstwa na miłość" ;) Link do całej sceny)[/caption]
[caption id="attachment_2863" align="aligncenter" width="300"]
Żeby nie było wątpliwości.[/caption]
[caption id="attachment_2852" align="aligncenter" width="300"]
I mój miszcz, roz..ebał mi system :P[/caption]
[caption id="attachment_2854" align="aligncenter" width="300"]
Kiedyś go już mijałam na drodze, ale wrażenie robi za każdym razem. Właściwie antywrażenie - zwrotności, gibkości i chyżości właściwej motocyklom. Autobus z przyczepą. Co kto lubi.[/caption]
[caption id="attachment_2853" align="aligncenter" width="225"]
Za to o wiele bardziej da się lubić jego sąsiada ;)[/caption]
Z rzeczy oldskulowych i nieczęsto widywanych była też hondka (niestety ukruzerowiona i osakwiona). Nie wiem, czemu jej oznaczenie nawiązuje do flat tracku, skoro ona sama posiada oba hamulce, ale ok, Japończycy na pewno wiedzieli, co robią (jak zawsze, zwłaszcza przy projektowaniu kosmicznych skuterów :P).
[caption id="attachment_2849" align="aligncenter" width="300"]
Ale wracając do wielkich turystyków...[/caption]
[caption id="attachment_2856" align="aligncenter" width="300"]
A za goldasem skrył się mały Awo Simson.[/caption]
[caption id="attachment_2840" align="aligncenter" width="225"]
Zaś między namiotami Simson Awo.[/caption]
[caption id="attachment_2845" align="aligncenter" width="225"]
W kąciku konkursowym...[/caption]
[caption id="attachment_2841" align="aligncenter" width="300"]
Tu widać lepiej pannonię. Zajęła drugie miejsce.[/caption]
[caption id="attachment_2844" align="aligncenter" width="225"]
Chyba też brała udział… Tak sądzę?..[/caption]
[caption id="attachment_2865" align="aligncenter" width="225"]
Kolejni uczestnicy. Pierwsze miejsce przypadło harry'emu na trzecim planie.[/caption]
[caption id="attachment_2842" align="aligncenter" width="300"]
Czterokołowa trajka. Nie mam pytań.[/caption]
[caption id="attachment_2843" align="aligncenter" width="300"]
Tropik miał chyba trzecie miejsce albo kłamię. Bo może WFMka?… (byledoprzodu - najlepsze źródło konkretnych informacji :P)[/caption]
[caption id="attachment_2859" align="aligncenter" width="300"]
A propos sprzętu AGD, przyjechał też drugi odkurzacz w postaci gazelki. Z nietypową WSKą.[/caption]
[caption id="attachment_2862" align="aligncenter" width="300"]
Nawet ładnie razem wyglądały.[/caption]
A najlepsze na koniec. Bywalcom zlotów, zaprawionym w bojach, pewnie nie wypadną oczy, ale ja swoich szukałam po placu.
I dla kontrastu - taki grzdyl, superciekawostka produkcji USSR. Więcej na temat Tuły można poczytać tutaj, od siebie dodam tylko, że spośród wszystkich jego wcieleń najbardziej pragłabym murawieja - za nazwę i koszmarny wygląd :P Na zlocie jednak była najstandardowsza wersja, ale i tak fajna ;)
Nasyciwszy oczy tymi widokami, a organizmy płynami, co wszak wcale nie zmniejszyło upału, uznaliśmy, że styknie i można pyrkać z powrotem. Nasze koniki, zaparkowane przy zaprzyjaźnionych namiotach, zdążyły zebrać sobie wianuszek fanów ;) Chyba że to następny, lokalny konkurs piękności, ale z całym szacunkiem - chyba nie ma wątpliwości, kto tu jest królową? ;)








