I znowu cezetka na wydaniu
Idąc za ciosem po poprzednim wpisie, prezentuję kolejną kandydatkę do tytułu miss warsztatu ;) Oczywiście, wiadomo, że najpiękniejsze są rezydentki, które tu mieszkają, ale i wczasowiczkom na turnusie też nic nie brakuje.
Dziś zatem mamy pannę knedlównę na tapecie. Zdjęcia właściwie powstały celem zaspokojenia sentymentów byłego właściciela, bo szła do sprzedaży. Nawet nie wróciła do miejsca swojego wcześniejszego pobytu, nabywca wziął ją prosto z naszego garażowego sanatorium. Na miejscu wprawdzie pytał, czy nie chcemy się pozbyć również mojej hondy, to by ją wziął od razu, a po cezetę przyjechał później (co ja mówiłam o najpiękniejszości? :D), ale ostatecznie pojechał tylko z tym, po co przybył ;)
Tym razem nie kombinowałam z plenerami i zostałam przy nieśmiertelnej kostce bauma na podjeździe jako pożegnalnym tle. Być może przez to, a może przez niezwykłą siłę charakteru, jaką się wykazałam, zdjęć powstało czterokrotnie mniej niż poprzednio. Niniejszym też prezentuję okrojony wybór, co jednak teraz oznacza kilkanaście sztuk, a nie 40 :P
Niedługo dojdę do takiej wprawy, że wrzucę trzy fotki, a wszyscy i tak padną z wrażenia :P Telefony od wydawców prasy motoryzacyjnej będą się urywać, a ja będę pływać w forsie niczym wujek Sknerus (kto o tym niby nie marzył?? Już nie gadajcie, że nie, jak tak :P).
[gallery link="file" size="medium" ids="5877,5875,5876"] [gallery link="file" columns="2" size="medium" ids="5880,5879"] [gallery link="file" columns="2" size="medium" ids="5878,5882"] [gallery link="file" size="medium" ids="5881,5884,5885"]
