Kupiłem czarny ciągnik...
Tak mógłby zaśpiewać nowy właściciel FZXa. Motór jest wielki, czarny, głośny i ma się wrażenie, że gdyby zaprząc mu dwie przyczepy, to i tak będzie szedł jak zły. A bez przyczep, to sami sobie wyobraźcie... Mówią o nim zresztą, że to mały V-Max - taka namiastka, tylko wyszła im lepsza, niż ten duży ;)
[gallery type="rectangular" link="file" ids="6702,6711"]Karnęłam się nim raz, było fajnie, tak, nie przeczę, ale jednak wolałam udać się na z góry upatrzone pozycje i z bezpiecznej odległości udokumentować tego dzikusa.
[gallery type="rectangular" link="file" ids="6708,6701,6705"]Warto by dorzucić jeszcze parę faktów, coby wpis zyskał na wartości merytorycznej. O jakieś 100% ;) Otóż jest to żelastwo rzadko spotykane, ale co w nim takiego szczególnego, zapytacie? Aaa, na przykład obecność 20 zaworów (po 5 na cylinder). Aaalbo gaźniki o pionowym przelocie. Albo taki super dynks, jak elektryczny włącznik rezerwy (nie trzeba w biegu wymacywać kranika jak u mnie ;) ). Tylne amortyzatory są takie jak z przodu - typu goleniowego. Tylna tarcza hamulcowa wentylowana - jak w samochodzie. No, jest na czym oko zawiesić.
[gallery type="rectangular" link="file" ids="6703,6704,6726,6706,6707,6709,6710,6713,6714,6715"]Czorny diabeł pojechał już do nowego domu, szczęśliwy nabywca będzie nim teraz orał pola przemierzał mazowieckie szosy. Przyjemnego poskramiania! ;)