MotoClassic 2015: The Race
Zawsze powtarzam, że MotoClassic jest super, bo pojazdów są nieprzeliczone zastępy, ale jeszcze superowsze jest to, że nie tylko stoją sobie one grzecznie na trawce albo pławią się w błyskach fleszy na scenie, ale też jeżdżą to tu, to tam, co zazwyczaj związane jest z dojazdem i powrotem z toru przeszkód, na którym rozgrywany jest wyścig na regularność.
Dwa przejazdy o jak najbardziej zbliżonym czasie. Formuła adekwatna, bo w momencie, gdy rozbieżność wieku uczestniczących pojazdów może wynosić niemal 70 lat, to jedyny sposób, żeby było sprawiedliwie i niezależnie od przyspieszeń, ale w takim razie powiedzmy, że "wyścig" to może zbyt szumnie powiedziane ;) Niektórzy obierali taktykę "na pałę" i jechali szybko, licząc że się uda dwa razy tak samo albo po prostu pokonywali trawiasto-piaszczysty tor dla dobrej zabawy, inni podchodzili do zadania bardzo poważnie i jechali starannie i powoli (albo po prostu szybciej nie mogli ;) ), ale ogólnie nie jest to łatwa sprawa, zwłaszcza gdy udział bierze też najgroźniejszy konkurent i ubiegłoroczny zwycięzca, czyli… traktor :P Oczywiście zabytkowy - poczciwy Zetor. W tym roku jednak, z tego co słyszałam, wygrał dla odmiany hummer. Prawie jak traktor, więc tendencja się utrzymuje.
O zwycięzcy dlatego usłyszałam, a nie zobaczyłam, że miejsce, gdzie odbywały się przejazdy było nie mniej nasłonecznione niż cała reszta terenu, a śmiem twierdzić, że wręcz była tam najgorsza patelnia. Jeśli dodać do tego mocno wydłużone w czasie starty niektórych załóg, to wyszło na to, że dało się wytrzymać i obejrzeć tylko kilka z nich. Mi, w sensie. Bo tacy np. kamerzyści stali tam na podestach cały dzień, podziwiam...
Tak że wszystko wiadomo, czas na fotki: [caption id="attachment_2942" align="aligncenter" width="300"]
Poszczęściło mi się i załapałam się najpierw na datsuna w ruchu. Pięknie brzmiał.[/caption]
[caption id="attachment_2953" align="aligncenter" width="300"]
Mercedesy płynęły dostojnie przez górki i dołki na trawie "jak okręt pod pełnymi żaglami" :P[/caption]
[caption id="attachment_2956" align="aligncenter" width="300"]
Niemniej, tej załodze nie można było odmówić sportowego zacięcia.[/caption]
[caption id="attachment_2944" align="aligncenter" width="300"]
Najsławniejsze Mini Marcos w Polsce (jedyne) także startowało.[/caption]
[caption id="attachment_2945" align="aligncenter" width="300"]
Nie zabrakło przedstawicieli minionych dawno epok.[/caption]
[caption id="attachment_2946" align="aligncenter" width="300"]
Myślałam, że to BMW Dixi, ale teraz widzę, że nie i już nie wiem, co to za wehikuł… Na pewno lekko rozmazany (tak pędził :P)[/caption]
Korweta robiła dużo hałasu, ale miała nieco pecha i nie ominęły jej drobne perypetie na trasie - jak widać w poniższej prezentacji wizualnej (mam nadzieję, że nie urażę załogi, bo nie mam tu na celu żadnej złośliwości, a jedynie humorystyczny komentarz):
Ale jednak nagrodę za najbardziej spektakularny przejazd zdobył taki fajny saab: proszsz, link ;)
I to tyle, co mogę powiedzieć w tym temacie - ale spokojnie, kolejne części sagi nadciągają.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Pozostałe części relacji można znaleźć pod tagiem motoclassic lub bezpośrednio pod linkami:











