Mysz-yn deohac, czyli jak Mysza stała się szczurem
Sierra z silnikiem 1.6 CVH, jak wiadomo, nie jedzie. Za to żre. Żre na potęgę paliwo, usiłując rozpędzić się w tym swoim, nieco żwawszym od hulajnogi, tempie; żre też olej, bo czemu nie… I cyka. Momentami prawie klekocze, choć nie diesel.
Po blisko roku koegzystencji na takich warunkach, po wielu ciężkich rozkminach, czy zostawiać niedoskonały oryginał, czy decydować się na upgrade i tuning - ekonomia musiała wygrać. Nie, Myszata nie dostała podtlenku lpg - bez przesady. Dostała… większy silnik. Który pali mniej. I nie jest dieslem. Ideał, czyż nie? ;)
W tym celu trzeba było wrócić do źródeł, czyli do Maksa, gdzie już czekał odpowiedni nabój, choć jeszcze w postaci nierozebranego dawcy. Ambitny plan zakładał, że wszystko odbędzie się w paręnaście godzin. A więc: 2 sierry, 3 majstrów (i pół, czyli ja), 1 dzień. W sumie, czemu nie? Sama idea jest wszak prosta jak konstrukcja cepa:
[caption id="attachment_1088" align="aligncenter" width="300"]
Co w tym skomplikowanego? ;p[/caption]
W praktyce roboty było od cholery, chociaż mój udział ograniczał się do podawania rzeczy, tworzenia dokumentacji fotograficznej za pomocą kalkulatora, stania przy garach (kawa & grill) i doraźnie puszenia się z dumy posiadacza, gdy przyjeżdżał ktoś nowy i pytał, czyja to bryka ;P
Ogólnie operacja się udała, pacjent przeżył i wrócił do domu o własnych siłach, w końcu mogąc dotrzymać tempa eskortującemu go, nomen omen, escortowi - ten zatem nie miał okazji zrewanżować się za ciągnięcie go na sznurku, kiedy to Mysza była service carem na jego nowej drodze życia.
A teraz prezentacja paru migawek mniej lub bardziej na temat:
[caption id="attachment_1086" align="aligncenter" width="300"]
Scorpio - prawdziwy grzybowóz? ;) (*sceneria zastana, niearanżowana specjalnie)[/caption]
[caption id="attachment_1087" align="aligncenter" width="300"]
Sierra ofiarna, czyli dawca.[/caption]
[caption id="attachment_1090" align="aligncenter" width="300"]
Stare bebechy[/caption]
[caption id="attachment_1091" align="aligncenter" width="225"]
Nowe bebechy - shiny and sparkling[/caption]
[caption id="attachment_1093" align="aligncenter" width="300"]
Ledwo co dostała nowy piec i już iskry z kół - to jakaś deklaracja, że teraz już będzie ogień na okrągło? ;)[/caption]
[gallery link="file" ids="1085,1089,1092"]
[caption id="attachment_1197" align="aligncenter" width="300"]
Teraz ta naklejka ma dwukrotnie większy wydźwięk ;)[/caption]
I tak oto niepozorna Mysza stała się dzikim szczurem - mimo że nie z wulgarną kolonią V6, lecz z kolejnym deohacem w rodzinie (tylko czekać aż to samo wjedzie do fiesty :P). Pozostanie w swym niepozornym kolorze, wciąż ze skromnym 1.6i CLX na dupce, z seryjnym wydechem i zawieszeniem - sleeper pełną gębą. Tylko kapcie założy się jednak szersze, żeby ten ogień na kołach był ciut mniejszy, taki do normalnej jazdy - po bułki i mleko do biedronki ;)