pozwiedzane: Muzeum Bambrów Poznańskich

BY byledoprzodu 24 Apr 2026

Co ciekawego można zobaczyć w Poznaniu? Poza radiowozem na każdym rogu (serio, w życiu nie widziałam tyle zwykłej, patrolującej policji jednego dnia, radiowozy są wszędzie, duże, małe, stare, nowe, nawet jedni pieszo byli - jakby każdy napotkany łoił choćby za głupie niezapięte pasy, to zbankrutować idzie...) i poza Torem, jest sobie na ten przykład Muzeum Bambrów Poznańskich.

A zanim po raz kolejny usłyszę pytanie "a co to są bambry?", wyjaśniam zawczasu: nic, co ma związek z bramborami ani bambaryłami, ale przede wszystkim nie co, lecz kto. Bambrzy. Spolonizowani osadnicy niemieccy sprowadzeni głównie z Bambergu, celem zasiedlenia opustoszałych podpoznańskich wsi. Coś koło XVIII wieku. Potem miano przywarło do wszystkich okolicznych chłopów (zwłaszcza tych najbardziej ogarniętych i gospodarnych, które to cnoty również rozpowszechnili nauczeni ordnungu przybysze). Jeszcze bardziej potem miało obraźliwy wydźwięk, na zasadzie obecnego "wieśniak", ale aktualnie wraca do łask i pierwotnego znaczenia za sprawą działalności Towarzystwa. Jeszcze jedna ciekawostka jest taka, że miał miejsce w ich przypadku "cud polonizacyjny", ponieważ raz, że zasymilowali się niesamowicie szybko (pod koniec XIX w. wszyscy już deklarowali narodowość polską), a dwa, że wręcz walczyli o możliwość spolszczania się (np. kiedy zawisła groźba, że szkoły pod zaborem zaczną znowu uczyć po niemiecku). Zastanawiacie się pewnie, gdzie jest haczyk, że tak pokochali nową ojczyznę? ;) No jest, owszem. Rzecz w tym, że byli to najubożsi chłopi, którym nie przysługiwało dziedziczenie ziemi (tylko pierworodnym się dostawało), więc przeprowadzka to było dla nich złapanie pana boga za nogi - mieli nagle ziemię, przywileje, ulgi podatkowe... ;) Ciekawa historia, szerzej opisana na stronie TBP.

Nie miałam nigdy z Wielkopolską za wiele do czynienia, więc z Bambrami zetknęłam się niedawno i nawet nie wiedząc, z czym to się je, postanowiłam zwiedzić muzeum, zachęcona zabawnym - nie ukrywajmy - brzmieniem nazwy ;) Muzeumek, w zasadzie, jest oddziałem pobliskiego Etnograficznego - siłą rzeczy. Na parterze znajduje się chata (!), a na antresoli już bardziej tradycyjna wystawa narzędzi i pamiątek.

Na dzień dobry - znajomy widok. Wypożyczony z Automobilklubu rower z silniczkiem Malcherka (no, jakby nie patrzeć, poznański wyrób), taki jak był w Lubinie. Obok niego dwa zwykłe, ekologiczne, w tym jeden z historią (szczegółowo opisaną*), a w "ogródku" po drugiej stronie wejścia - kolejny spalinowiec. Kamienna część dziedzińca, na którym stoi, jest również historyczna i sprowadzona spod czyjegoś domu.

[gallery link="file" columns="2" size="medium" ids="4121,4122"]

*...że była właścicielka to taka a taka; że w czasie okupacji był na przechowaniu u kogoś; że w Wielki Piątek roku 43 "na tym rowerze jechał mgr wf-u Jan Skrzypczak" - kuzyn byłej właścicielki; że jeżdżono nim po Poznaniu w roku tym, a po Kórniku w innym, a przez 50 lat w ogóle na pielgrzymki dokądś; a nawet, że brał udział w filmie. Całe CV ;)

Z wnętrz można obejrzeć sobie sień, sypialnię z kącikiem umywalnianym, kuchnię (kredens wygląda jakoś znajomo - albo to ta ponadczasowa linia ;p, albo był wyjątkowo popularny na polskiej wsi i u kogoś już go widziałam), a ponadto pokój dzienny (jadalnię zwaną salonikiem) i "pracowy" (alkierz/komorę). W tym drugim znalazły się wszelkie utensylia gospodyni - maszyna do szycia, żelazka, beczka z korbą (do prania?)...

IMG_4062 [gallery link="file" ids="4124,4125,4126"] [gallery link="file" columns="4" ids="4142,4143,4144,4145"] [gallery link="file" columns="2" size="medium" ids="4127,4128"]

W drodze na piętro mijamy hall of fame, czyli zdjęcia zapełniające ściany wzdłuż schodów - historyczne oraz współczesne dla porównania.

IMG_4077 W modzie niewiele się zmieniło. Panny nadal noszą kornety... [gallery link="file" columns="2" size="medium" ids="4130,4131"]

Tylko tych maszyn i narzędzi już nikt nie używa. Zmęczyłam się od samego widoku i wyobrażenia sobie, ile się ludzie musieli narobić, żeby robota była zrobiona...

IMG_4070 IMG_4071

W gablotach miejsce znalazły fragmenty tradycyjnego stroju, pamiątki rodzinne, dokumenty, zdjęcia - z życia codziennego, ale też z ciężkich czasów wojennych. Niby wszystko regionalne, ale tak naprawdę to dość uniwersalny obraz życia w tamtych czasach. Dla mnie najciekawsze były mimo wszystko te najbardziej lokalne ciekawostki.

[gallery link="file" ids="4134,4135,4136"]

Mimo mojego nieobycia, "bamberskość" jest raczej dość rozpoznawalna w Poznaniu. Członkowie Towarzystwa wystawiają swoją reprezentację podczas wszelakich obchodów czy innych uroczystości miejskich i podmiejskich, z pochodem świętomarcińskim na czele. Ponadto, Bambrzy mieli jeszcze o tyle istotne znaczenie dla Wielkopolski, że ponoć w procesie ich polonizacji ukształtowała się słynna gwara poznańska. To również wiedza powszechna? Czy jednak ktoś poza mną też tego nie wiedział? ;)

komentarze_ (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

dodaj komentarz_

← wróć do strony głównej