pozwiedzane: Trzy muzea (#1 Muzeum Karkonoskie)
BY byledoprzodu
—
24 Apr 2026
Jak dla mnie mogłaby być zawsze wiosna. Jak na Maderze. Tylko z mleczami, bzem, bratkami i resztą polno-łąkowej flory. Ale niestety - wszystko zmierza ku temu, że będziemy mieć w Polsce dwie pory roku i to nie moje ulubione, umiarkowane :( Będzie "za zimno" i "za gorąco". No ale póki nie zapowiada się, żeby jeszcze w obecnym życiu było mnie stać na przeprowadzkę na Maderę, to trzeba jakoś organizować sobie czas wolny podczas tej nowej, polskiej zimy. Czyli przez pół roku za zimno - na wszystko, ale głównie na motór. Można jednak wykorzystać tę sposobność na "zaliczenie" miejsc, które z perspektywy noszenia motocyklowej kurtki i kasku w garści, i dreptania w całym tym tałatajstwie podróżnym na sobie, wydawały się nieszczególnie zachęcające.
Trochę takich obiektów zawsze omijam podczas wycieczek i czasem nawet nie wypadają mi z głowy od razu, więc w zeszłym roku tak dość samoistnie zrodził mi się plan, by odwiedzić zestaw trzech muzeów u podnóża Karkonoszy: jeleniogórskiego Muzeum Karkonoskiego, Muzeum Sportu i Turystyki w Karpaczu oraz Muzeum Sentymentów w Kowarach.
Na pierwszy ogień - klasyka: muzeum regionalne, czyli trochę lokalnej sztuki, trochę etnografii, archeologii... Wystawy są tu w takiej nawet dość nowoczesnej oprawie, przyjemnej dla oka i nienużącej do zwiedzania. A to podstawa. Mnie jednak szczególnie przyciągała jedna rzecz - obudowana dachem muzeum drewniana "skansenowa" chata - tego się nie widuje w pierwszym lepszym muzeum ;)
Trochę takich obiektów zawsze omijam podczas wycieczek i czasem nawet nie wypadają mi z głowy od razu, więc w zeszłym roku tak dość samoistnie zrodził mi się plan, by odwiedzić zestaw trzech muzeów u podnóża Karkonoszy: jeleniogórskiego Muzeum Karkonoskiego, Muzeum Sportu i Turystyki w Karpaczu oraz Muzeum Sentymentów w Kowarach.
Na pierwszy ogień - klasyka: muzeum regionalne, czyli trochę lokalnej sztuki, trochę etnografii, archeologii... Wystawy są tu w takiej nawet dość nowoczesnej oprawie, przyjemnej dla oka i nienużącej do zwiedzania. A to podstawa. Mnie jednak szczególnie przyciągała jedna rzecz - obudowana dachem muzeum drewniana "skansenowa" chata - tego się nie widuje w pierwszym lepszym muzeum ;)
[gallery type="rectangular" link="file" ids="10320,10318,10319,10317,10316,10315"]
Jest tu zresztą więcej unikalnych eksponatów, jak choćby jedyna na Dolnym Śląsku protestancka szopka piramidowa. Co dodatkowo ciekawe, znajduje się ona w zbiorach muzeum już... 120 lat! No właśnie, bo też i cała placówka powstała jeszcze "za Niemca", pod koniec XIX w. A muzeum nie jest jedyną pamiątką, jaką zawdzięczamy Towarzystwu Karkonoskiemu (RGV - Riesengebirgsverein) - to oni wytyczyli wiele popularnych dziś szlaków turystycznych w Karkonoszach, zbudowali Drogę Jubileuszową na Śnieżkę, a także wiele schronisk czy wież widokowych. Nie dziwi zatem, że nazwa RGV przewija się w opisach dużej części zbiorów.
Kolejnym "smaczkiem" jest kolekcja pamiątek związana z laborantami - czyli niegdysiejszymi zawodowymi zielarzami. Działali tu prężnie, głównie w XVIII w., ale ostatecznie pod koniec wieku XIX król Prus zakazał homeopatii i sprawa zielarska się rypła. Znajdziemy tu zatem: "pudełka na rozmaite maści, suszone zioła i inne gotowe leki, butle, koszyki, spis leków, kopię koncesji laboranckiej, portret ostatniego laboranta" (cyt. za stroną).
[gallery type="rectangular" link="file" ids="10321,10323,10322"]
Co ponadto w gablotach? Przekrój życia na wsi we wszelkich aspektach - codziennym, świątecznym, rzemieślniczym, a nawet artystycznym. Jak to na wystawie etnograficznej ;)
[gallery type="rectangular" link="file" ids="10324,10326,10328,10327"]
Na dłuższy czas "wsiąkłam" też w sali, gdzie zgromadzono lokalne pamiątki życia codziennego z tych bliższych nam czasów. I co tu można znaleźć? A choćby gadżety reklamowe tutejszych firm (tak, to się już wtedy zaczęło ;) ), uchwyty od spłuczek toaletowych, skarbonkę w kształcie ratusza, kamień litograficzny i matrycę drukarską czasopisma wydawanego przez RGV "Wanderer im Riesengebirge" czy drewnianą skrzynkę pocztową. W sąsiednich gablotach jest jeszcze ciekawiej - są pamiątki turystyczne, a wśród odznak te automobilklubu karkonoskiego.
[gallery type="rectangular" link="file" ids="10421,10422,10423,10425,10424,10426,10427,10429,10428,10430"]
A na poczesnym miejscu, znaczy się na środku sali, jest najlepsze (jak dla mnie) - historyczna makieta kotliny jeleniogórskiej i karkonoskich szczytów. Piękna!
[gallery type="rectangular" link="file" ids="10431,10432,10433,10434,10435"]
Przechodząc przez kolejną salę (roboczo nazwijmy ją "salą z rzeźbą, mebelkami i makietą kościoła"), dochodzimy do ostatniego pomieszczenia, czyli mieszczańskiego XIX-wiecznego salonu. Z ciekawostek - biblia w przekładzie Lutra.
[gallery type="rectangular" link="file" ids="10445,10446,10439,10437,10436,10438"]
Oczywiście niniejsza relacja jest wybiórcza, subiektywna i stronnicza, więc beztrosko pomijam np. wystawę archeologiczną czy większą część tej ze szkłem artystycznym (tu mnie zaciekawiły w zasadzie dwa eksponaty, o dziwo nowoczesne: szklane misie-żelki i postać o dość dynamicznej wymowie).
[gallery type="rectangular" link="file" ids="10419,10420"]
Polecam jednak odkryć samodzielnie to, czego akurat nie opisałam. A możliwość przechadzki po szklanej podłodze na piętrze - gratis (pochwalcie się, jeśli nie ugną się pod Wami nogi :P ).
[symple_divider style="solid" margin_top="20" margin_bottom="20"]
INFORMACJE PRAKTYCZNE:
- w poniedziałki nieczynne, w środy wstęp bezpłatny
- zwykły bilet 12 zł, ale można też nabyć karnet za złotych 30, z którym odwiedzicie aż 4 oddziały muzeum - to jeleniogórskie, wystawę pojazdów militarnych na obrzeżach miasta, zamek w Bolkowie oraz Dom Carla i Gerharta Hauptmannów w Szklarskiej Porębie.