wycieczka 02 - zagraniczna

BY byledoprzodu 24 Apr 2026

Ośmielona sukcesem pierwszej wyprawy, ochłonąwszy też nieco z emocji, aczkolwiek nie tracąc entuzjazmu, podczas następnej wycieczki postanowiłam działać metodycznie i sporządziłam Plan (a plany, jak wiadomo, są po to, żeby wychodziły zupełnie odwrotnie ;) ). Plan istniejący tylko w głowie, utrwalony rzutem oka na google maps (przy galopującej sklerozie wiele mi to dało, ehe ;p), udał się tylko do połowy. Co nie oznacza, że druga połowa wycieczki była porażką - wręcz przeciwnie, nieplanowane trasy są wszak najciekawsze ;) Zamysł po prostu ewoluował w trakcie, ustalmy taką oficjalną wersję ;)

A czemu zagraniczna? Ano temu, że w poszukiwaniu przygody przekroczyłam granicę województw! (daleko nie miałam ;p)

DSC_0019a

Poza tym ekscytującym elementem adwenczerowym, pozostałe pozycje Planu opiewały m.in. na: odnalezienie styku trzech granic województw (jak się nie ma pod ręką trójstyku granic krajów, to dobre i takie coś), postój przy pomniku byka, przejazd malowniczą niewątpliwie (wg mapy) drogą wojewódzką nr 305 i ewentualnie zboczenie nad pobliskie jeziora. Trójstyk okazał się znajdować in the middle of nowhere, pośród mało atrakcyjnych pól uprawnych, byk był na swoim miejscu, natomiast lasy i jeziora objechałam od zupełnie drugiej strony, omijając tyleż niefrasobliwie, co nieświadomie, właściwy skręt na mej drodze.

DSC_0012a

DSC_0014a

Na dalszym etapie trasy usilnie próbowałam zgubić się jeszcze bardziej, podążając odruchowo za grupą napotkanych motocyklistów (napotkałam ich poprzez ich mnie dogonienie, wyprzedzenie i odjazd w siną dal - różnica prędkości nie sprzyjała wspólnemu podróżowaniu ;p), bez większego namysłu, że oni niekoniecznie zmierzają tam, gdzie ja. Szczątkowy zmysł orientacji w terenie nakazał mi jednak zatrzymać się w momencie, gdy już kompletnie nie kojarzyłam nazw miejscowości i jednak wyjąć tachany w plecaku atlas samochodowy, dzięki czemu odkryłam, że powinnam zrobić zwrot w tył i na lewo i dopiero tamtędy trafię do domu ;)

Nie był to koniec atrakcji, lecz dalsze trudy opowieści powierzę dokumentacji fotograficznej:

[caption id="attachment_19" align="aligncenter" width="300"]Cezeta w naturalnym środowisku Cezeta w naturalnym środowisku.[/caption]

[caption id="attachment_20" align="aligncenter" width="225"]Chwila wytchnienia dla małego silniczka i popas posiłkowy Chwila wytchnienia dla małego silniczka i popas posiłkowy.[/caption]

[caption id="attachment_21" align="aligncenter" width="225"]Ponoć spaliny dwusuwowe są mniej trujące... Zresztą długo w tym lesie nie błądziłam, to nie napsułam powietrza aż tak ;) Ponadto jestem pełna wiary w legalność tej drogi, gdyż z naprzeciwka napotkałam jadący skuter, zaś wybrana przeze mnie ścieżka znalazła swój koniec w cywilizowanej miejscowości. Ponoć spaliny dwusuwowe są mniej trujące... Zresztą długo w tym lesie nie błądziłam, to nie napsułam powietrza aż tak ;) Ponadto jestem pełna wiary w legalność tej drogi, gdyż z naprzeciwka napotkałam jadący skuter, zaś wybrana przeze mnie ścieżka znalazła swój koniec w cywilizowanej miejscowości.[/caption]

[caption id="attachment_22" align="aligncenter" width="300"]Nieoczekiwana atrakcja turystyczna, zaraz po wyjeździe z lasu, na obrzeżach Kotli. Nieoczekiwana atrakcja turystyczna, zaraz po wyjeździe z lasu, na obrzeżach Kotli.[/caption]

[caption id="attachment_35" align="aligncenter" width="300"]Oraz nieoczekiwanie kolorowe, malowane wrota, również w Kotli. Oraz nieoczekiwanie kolorowe, malowane wrota, również w Kotli.[/caption]

Na koniec, nie może zabraknąć mapki. Tym razem trasa dwukrotnie dłuższa niż poprzednio, przekroczone 100 km ;) Cezeta oficjalnie motocyklem wyprawowym ;p

mapa1

komentarze_ (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

dodaj komentarz_

← wróć do strony głównej