wycieczka: Hej, dzieci, jeśli chcecie...
BY byledoprzodu
—
24 Apr 2026
Mam jakieś 7-8 lat i różową tiszertową tunikę z frędzlami plus połyskujące leginsy. Siedzę na zbyt dużym dla mnie krześle turystycznym, koło białego trabanta. Rodzice kończą rozbijać namiot - taki z ciężkim, połatanym tropikiem i aluminiowymi tyczkami. Teoretycznie chyba 2-osobowy, ale rodzina 2+1+owczarek niemiecki też się zmieści. Z kempingowego baru zalatuje hamburgerami z mortadeli i melodią "All that she wants" Ace of Base.
To piękne wspomnienie - acz będące kompilacją z różnych miejsc i na pewno nie z jednego punktu w czasie - zaatakowało mnie zupełnie bez uprzedzenia. I bez szczególnego uzasadnienia - bo na wakacje jeździliśmy nad morze i zawsze z namiotem, a nie do takich domków nad jeziorem.
Tym niemniej dojmujące uczucie ostatnioturnusowości i zapach sosen oraz pobliskiej wody zrobiły swoje. I zrobiły to dobrze.
Po przeciwnej stronie terenu natomiast uchowała się cała "wioska smerfów" - ta z pierwszego zdjęcia. Nazwa całkiem celna, bo gabarytowo to to takie raczej psie budki. Ale - uwaga, teraz HIT - są w cenniku jako normalnie dostępne! Serio ;) 56 zł za dwie osoby, czyli pół domku. Cena na sezon, którego nie było, czyli 2020. W przyszłym może podrożeją, ale raczej nieznacząco.
Tym niemniej dojmujące uczucie ostatnioturnusowości i zapach sosen oraz pobliskiej wody zrobiły swoje. I zrobiły to dobrze.
[gallery type="rectangular" link="file" ids="11175,11165,11178,11166"]
Domki znalazłam niedaleko, tego samego dnia, gdy wizytowałam Wilgę, w drodze powrotnej z dystrybucji. Najciemniej pod latarnią. Mijałam je nieświadomie tysiąc razy. Ale Sława to przede wszystkim Sławskie Centrum Kultury i Wypoczynku. Dość szumna nazwa, zważywszy, że kultura pojawia się tam raz do roku podczas dni miasta, a przez resztę sezonu do wyboru są dyskotekowe tancbudy, plaża oraz promenada glutenu i cholesterolu, więc ciżba przybywa tam, żeby się opalać/obczajać dupy/zjeść gofra/rybkę - co kto woli. A ośrodek PCK to tak się tylko mija, krążąc w poszukiwaniu miejsca do zaparkowania. Tym samym dotąd nie byłam świadoma jego "zawartości".
Która też szałowa jakaś nie jest, powiedzmy sobie szczerze. Trochę niewiadówek, stołówka w remoncie, trochę już nowych domków. Ale na uboczu, przy płocie ostały się jeszcze niedobitki złotej ery pilśni i gumoleum...
Po przeciwnej stronie terenu natomiast uchowała się cała "wioska smerfów" - ta z pierwszego zdjęcia. Nazwa całkiem celna, bo gabarytowo to to takie raczej psie budki. Ale - uwaga, teraz HIT - są w cenniku jako normalnie dostępne! Serio ;) 56 zł za dwie osoby, czyli pół domku. Cena na sezon, którego nie było, czyli 2020. W przyszłym może podrożeją, ale raczej nieznacząco.
[gallery type="rectangular" link="file" ids="11185,11181,11180,11182,11183,11184"]
Tak że... Sounds like a plan na jakiś weekend ;) Zwłaszcza że z psami też nikt nie wygoni, 5 zł za sztukę i ahoj przygodo.
Z kronikarsko-eksploratorskiego obowiązku jeszcze wspomnę, że sąsiednie terytoria, czyli ośrodek Koliberek, Kamila i Leśne Domki są słabo dostępne albo nie ma tam czego oglądać (jakieś 3 odnowione brdy na krzyż). No więc that's all, folks!
[gallery type="rectangular" link="file" ids="11188,11189,11190"]