wycieczka: Świny

BY byledoprzodu 24 Apr 2026

Jest progres, proszę państwa - kolejny zaległy zamek odwiedzony. A zaległość ta zdążyła już solidnie nabrać mocy urzędowej, bo o ile w sąsiednim Bolkowie zdarzało mi się bywać*, tak do Świn jakoś nigdy - ani z rodzicami, ani samodzielnie - nie dotarłam.

*i tu miał paść buńczuczny tekst, że było to w tych starożytnych czasach, zanim ktokolwiek zaczął myśleć o Castle Party... Ale jedyne twarde dowody takiej bytności, w postaci barwnych już fotografii, posiadam z roku 1995, kiedy to CP miało się odbyć... już po raz drugi. Tak więc zamysł mi się z lekka rypnął :p No ale czego się spodziewać - w tamtych czasach największymi "szatanistami", z jakimi miałam do czynienia, byli depeszowcy na campingu w Polańczyku, a o istnieniu gotów i innych takich nawet nie miałam pojęcia. Zresztą, wtedy w ogóle bardziej interesowało mnie przypozowanie do zdjęcia z panią rycerzem, niż jakieś koncerty ;)

[gallery columns="2" link="file" ids="4079,4080"]

Świny, choć nie tak sławne jak Bolków, są równie trudne do przeoczenia. Niemniej, kiedy patrzy się na wystający kawałek ruin, jadąc bajecznie wijącą się na tym odcinku krajową trójką, wydają się o wiele mniejsze niż w rzeczywistości.

Świny

W porównaniu z sąsiednim zamkiem, to to wygląda jak jakaś wieża mieszkalna albo inna psia budka, spodziewałam się zatem krótkiego zwiedzania, pyk myk i po sprawie. Zdziwienie było więc niemałe, kiedy zaparkowałam na polance przed bramą i okazało się, że mam przed sobą kawał zamczyska. Może nie zaraz Malbork, ale też i nie komórkę na grabki, powiedzmy sobie...

F1030028

Kolejna miła niespodzianka - można wejść do środka, bo w bramie stoi pan inkasujący piątaka za tę przyjemność, która była tym większa, że zaraz za progiem powitał nas kamienny chłód jednej z nielicznych posiadających sufit sal. Dalsze komnaty trzeba było sobie już imaginować, bo nic poza ścianami się nie ostało, a i te nie zawsze w całości.

F1030024

[gallery size="medium" link="file" ids="3645,3644,3643"]

Tych kilka pomieszczeń to ledwie rozgrzewka - w wyżej położonej części zamku to dopiero są przestrzenie... Choć nadal bez dachu. Mimo wszystko bardzo malownicze.

[gallery link="file" size="medium" ids="3641,3637,3631"] [gallery link="file" size="medium" ids="3632,3633,3634"]

A na końcu trasy, na samej górze - combo: nie dość, że zadaszona sala, że z wystawką przybliżającą historię, to jeszcze z widokami zaokiennymi. A propos historii - jako że nie za dobrze idzie mi jej opowiadanie, to jak zwykle odsyłam do źródeł zewnętrznych albo np. do takiego przyjemnego w odbiorze artykułu, gdzie można poznać trochę legend, trochę faktów, a w bonusie jeszcze plany zagospodarowania przez obecnego (póki co) właściciela.

[gallery link="file" size="medium" ids="3635,3636,3638"] [gallery link="file" columns="2" size="medium" ids="3640,3639"] Jak tak zrobiłam post factum rozeznanie w internetach, to widzę, że niezbyt odkrywcze te ujęcia, wtórne nawet rzec można, ale trudno - uznajmy, że to zwykła dokumentacja stanu na sierpień 2015 i zwykła pamiątka ;) Ale może i to wystarczy, żeby zachęcić tych, co do tej pory, tak jak ja, nie byli - miejsce nie zawodzi, warto odwiedzić. F1030012

komentarze_ (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

dodaj komentarz_

← wróć do strony głównej