wycieczka: Wczasowo-wypoczynkowo-partyjna
BY byledoprzodu
—
24 Apr 2026
Po sezonie wakacyjnym, w środku tygodnia, po 14 godzinach w dystrybucji... Czyż to nie najlepszy moment, by podelektować się zjawiskiem - znanym i lubianym, ale może wcześniej nie mającym tak trafnej nazwy - które ostatnio na instagramie zaczęto określać hasztagiem #ostatniturnus (©cosmoderna)? Moja służbowa trasa rozwożenia gazet wiedzie przez krainę może nie tysiąca, ale lekko kilkunastu jezior, a wiadomo - gdzie woda, tam ośrodki wypoczynkowe. Niektóre nawet nie-zre-wita-lizo-wane (trudne słowo), zakurzone i zapomniane, a więc spełniające wszystkie założenia ostatnioturnusowości. Wśród nich bywają zaś okazy wręcz kolekcjonerskie.
Postanowiłam więc wstąpić do starych znajomych. Ptaszki na witrażu znalazłam przypadkiem parę lat temu, gdy akurat szukałam rotundy (rzecz opisana tutaj). Miejsce znane raczej tylko lokalnie, internet praktycznie o nim nie słyszał - aż do teraz. Objawiło się niedawno na instagramie właśnie - i cóż się okazało: poprzednio budynek z witrażem był zamknięty na głucho, teraz można się dostać do środka. A to właśnie od wewnątrz prezentuje się zjawiskowo...
Poprzednio niewiele mogłam dodać o przeszłości tego wyjątkowego ośrodka, ale tym razem poruszyłam kilka kontaktów, przeszukałam archiwa lokalnej gazety i telewizji, a nawet wybrałam się przekopać akta w Archiwum Państwowym w Zielonej Górze - i wszystko to dla potomności spisuję/linkuję poniżej (choć informacje te nadal nie wyczerpują tematu i nie odpowiadają na najważniejsze pytanie - kto stworzył witraż?...):
Postanowiłam więc wstąpić do starych znajomych. Ptaszki na witrażu znalazłam przypadkiem parę lat temu, gdy akurat szukałam rotundy (rzecz opisana tutaj). Miejsce znane raczej tylko lokalnie, internet praktycznie o nim nie słyszał - aż do teraz. Objawiło się niedawno na instagramie właśnie - i cóż się okazało: poprzednio budynek z witrażem był zamknięty na głucho, teraz można się dostać do środka. A to właśnie od wewnątrz prezentuje się zjawiskowo...
[gallery type="rectangular" link="file" ids="11081,11083,11082"]
Nie jest to jedyne miejsce artystycznych uniesień w owej - jak ją zwą - zielonej szkole, przedszkolu czy też gierkówce. Na parterze na miłośników sztuki czekają - szczęśliwie nienaruszone zębem czasu ani ręką wandali - alegoryczne malowidła ścienne przedstawiające noc i poranek oraz wakacyjna mozaika. Dla mnie 10/10.
[gallery type="rectangular" link="file" ids="11092,11094,11093,11095"]
Reszta pomieszczeń szokować może już co najwyżej srogą rozjebundą. Moja mama czasem komentowała bałagan u mnie w pokoju, że "jeszcze tu tylko nasrać na środku". I w tym przybytku właśnie ktoś nie omieszkał. Ale mimo wszystko widać, że niegdyś wypoczywało się tu na bogato. Pezetpeerowskich dzieci raczej nie wysyłaliby na wywczas do byle baraków...
[gallery type="rectangular" link="file" ids="11097,11099,11100,11098,11101,11102,11103"]
Rotundę zastałam w stanie rozkładu dokładnie takim samym jak 4 lata temu. W sumie dobrze, że nie gorszym.
Sorka za defekty, nie umiem kleić panoram tak idealnie jak mój huawei ;)
[symple_divider style="dashed" margin_top="20" margin_bottom="20"]
Poprzednio niewiele mogłam dodać o przeszłości tego wyjątkowego ośrodka, ale tym razem poruszyłam kilka kontaktów, przeszukałam archiwa lokalnej gazety i telewizji, a nawet wybrałam się przekopać akta w Archiwum Państwowym w Zielonej Górze - i wszystko to dla potomności spisuję/linkuję poniżej (choć informacje te nadal nie wyczerpują tematu i nie odpowiadają na najważniejsze pytanie - kto stworzył witraż?...):
- artykuł w tygodniku Na Temat, 2016 r.
- artykuł w tygodniku Na Temat, 2018 r.
- materiały TV Karat: Przejęcie Ośrodka Wczasowego w Rudnie (30.01.1993)
- „Wypatroszona Wilga”, 1991 r. (str. 1, 3)
- „Co dalej z wypatroszoną Wilgą?”, 1992 r. (str. 3)
- „Ostatni lot Wilgi”, 1992 r. (str. 5)
- „Wolsztyński trójkąt”, 1992 r. (str. 1, 3)
- data powstania: 1964 (sprawy formalno-prawne i projektowe), 1965 (terminy realizacji pierwszych budynków), 1968 (rozbudowa), 1971 (wiaty parkingowe), 1976 (budynek dziecięco-młodzieżowy),
- główny wykonawca (jak mniemam): Przedsiębiorstwo Projektowania Budownictwa Miejskiego "Miastoprojekt - Poznań" (plus zlecenia dla pomniejszych przedsiębiorstw, spółdzielni czy zjednoczeń),
- ośrodek podlegał Wydziałowi Ogólnemu Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Poznaniu, a od 1975 - Wydz. Ogólnemu Komitetu Centralnego PZPR (przejęcie ośrodka do Centralnej Bazy Wypoczynkowej Pracowników Aparatu Partyjnego - było to wówczas 5 ośrodków, m.in. właśnie "Wilga", "Kormoran" w Mierkach czy "Neptun" w Juracie).
- ponad 12 ha powierzchni ("Istotne znaczenie dla wypoczynku i funkcji rekreacyjnych ośrodka ma egzotyczna wręcz roślinność zajmująca znaczne połacie terenu (...)"),
[gallery type="rectangular" link="file" ids="11121,11122"]
(to chyba pozostałości tej egzotyki ;D )
- w sezonie odbywało się VII turnusów (od początku czerwca do połowy września),
- 238 miejsc noclegowych,
- 74 domki standard + 2 o podwyższonym standardzie // domki campingowe typu KOS (być może również inne, gdzieś tam przewinęła się wzmianka o domkach TUR-10, ale z nich zrezygnowali),
- sprzęty wodne: 10 szt. łodzi spacerowo-wiosłowych, 14 szt. kajaków turystycznych, 1 motorówka, 10 rowerów wodnych 2-os., 1 rower wodny 25-osobowy,
- w recepcji można było podjąć: warcaby, szachy, domino, ringo, sprzęt do tenisa ziemnego, stołowego, babingtona (pisownia oryg.), piłkę siatkową, nożną, dziecięcą,
- działalność kulturalno-oświatowa: sala kinowa z aparaturą projekcyjną - seanse co 2 dni; biblioteka - 1530 tomów; sala telewizyjna; przedszkole - 3 sale; 3 place zabaw oraz brodzik.
[gallery type="rectangular" link="file" ids="11126,11127,11125,11139,11143,11142,11141,11140"]
Po sąsiedzku za płotem też emerytka - "Rusałka", tj. "(...) Ośrodek Wczasów Pracowniczych (...), którego nominalnym właścicielem jest Przedsiębiorstwo Przetwórcze Szczeciny, Włosia i Sierści w Nowej Soli." (info aktualne na 1965). W pobliżu przysypia Night Club "Trzynastka", zatopiony we wspomnieniach swoich lat świetności.
[gallery type="rectangular" link="file" ids="11144,11146,11147,11145,11148,11149"]
Oczywiście, że machnęłam się w obliczeniach i noc mnie tam zastała. Owszem, zachód słońca malowniczy, wieczorne mgły również, ale stare opony plus rosa na asfalcie to takie, powiedzmy, średnie połączenie... Za to zapach ziemi i liści o tej porze - niepodrabialny, chociaż tyle dobrego.