wycieczka: Wzgórza Dalkowskie

BY byledoprzodu 24 Apr 2026

Ostatnia wycieczka z cyklu "pełnia lata" - no i pora najwyższa, bo tu już wiosna u bram!

A więc krótko i na temat - dziś na tapecie obszar znajdujący się pomiędzy krajową 3ką i wojewódzką 292ką (tzw. droga na Bytom) oraz 12ką i łącznikiem Bytomia Odrz. z Nowym Miasteczkiem, czyli DW293. O, proszę, tu poniżej ładnie na mapce widać ;)

1

No i jest tam sobie taka dróżka, prawie przez cały ten obszar po długości, od której co i rusz odchodzą boczne odnogi zakończone zazwyczaj wioską. Bez ciągu dalszego, bo od strony trójki jest rezerwat, Annabrzeskie Wąwozy (fascynująca nazwa), Dalkowskie Jary i generalnie Góra Św. Anny (ta mniej znana; ta sławniejsza jest na Opolszczyźnie).

Postawiłam sobie zatem za cel zajechanie w każdą z tych ślepych "uliczek" i zorientowanie się, co gdzie piszczy. Wyszło mi to o tyle koślawo, że ostatecznie przegapiłam jeden z grubszych zabytków, tj. pałac w Szczepowie. No cóż, nie skomentuję tego :P

Jak widać po mapce, już na dość wczesnym etapie usiłowałam zjechać z głównej drogi, niestety udało się to dopiero za trzecim razem. Jak to często bywa, z dala od cywilizacji znalazły się najciekawsze drogi i najładniejsze widoki.

Zdjęcie0093

Zdjęcie0094

[caption id="attachment_1515" align="aligncenter" width="300"]W oddali - kościół w Kurowie Wielkim. W oddali - kościół w Kurowie Wielkim.[/caption]

Minęłam znane nam już skądinąd Witanowice... Zdjęcie0101

...i pomknęłam dalej, by znaleźć się na pięciostronnym rozjeździe. W podjęciu decyzji, dokąd się udać, wyręczył mnie lokalny autobus, za którym podążyłam ochoczo niczym za mamą-kaczką ;) Dojechałam tym sposobem do Dalkowa. W niepozornej tej wiosce tkwią resztki niemałego pałacu, tradycyjnie - w zestawie z parkiem i zabudowaniami gospodarczymi.

Zdjęcie0105

W dalszej części terenu kręcili się tego dnia ludzie, więc nie zapuszczałam się zbyt daleko, zawróciłam przy zabytkowej latarni na środku dziedzińca i pooglądałam sobie to, co było dostępne z brzegu.

Zdjęcie0106

Zdjęcie0108

Zdjęcie0109

Murek okalający podjazd był dobrym punktem kontemplacyjno-konsumpcyjnym. Spożywając batonika, mogłam oddać się z grubsza bezstresowej, acz czujnej obserwacji - tak pałacu, jak i ludzkiego otoczenia.Zdjęcie0111

Pokrzepiwszy siły glukozą, zebrałam się na odwagę, żeby wkroczyć za ogrodzenie (przez wiecznie otwartą bramę - ale i tak czułam się jak intruz…). Przy zarośniętym przeokropnie mniejszym dziedzińcu są dwa kolejne wejścia. I mimo że nad jednym z nich zachował się całkiem nieźle herb, a na tarasie przy drugim - mozaikowe kafelki na posadzce, to ogólnie przedstawia to obraz nędzy i rozpaczy.

Zdjęcie0113

Zdjęcie0114

Zdjęcie0116

[caption id="attachment_1526" align="aligncenter" width="225"]Roślinność wciska się wszędzie. Roślinność wciska się wszędzie.[/caption]

[caption id="attachment_1527" align="aligncenter" width="225"]Ktoś, kto kiedyś pracowicie malował te kwiatki, chyba nie spodziewał się, że skończą tak marnie. Ktoś, kto kiedyś pracowicie malował te kwiatki, chyba nie spodziewał się, że skończą tak marnie.[/caption]

Jedynym jasnym promykiem w tym otoczeniu - poza palącym słońcem - była hondka. Również stara, ale w kondycji nieco lepszej niż otoczenie.

[caption id="attachment_1517" align="aligncenter" width="225"]Zdjęcie0104 Dwa zabytki.[/caption]

Powyższa dokumentacja nawet koło fotografii nie leżała, zdaję sobie z tego sprawę, dlatego wyszukałam trochę ładniejszych zdjęć, żeby Wasze odczucia estetyczne nie były tak całkiem poszkodowane: →  w środku, na zewnątrz i dookoła - Wioletta Kozłowska → trasa podobna do mojej, tylko dokładniej zwiedzona - Konrad Gramont

Jadąc w teren oczywiście bez rozeznania, ominęłam drugi ciekawy obiekt w Dalkowie - wieżę mieszkalną. Poza mną, zdają się o niej wiedzieć wszyscy w internetach (sądząc po wynikach z gugla), więc przemilczę swoje stanowisko w tej sprawie. A kiedyś może w końcu nauczę się sprawdzać, gdzie jadę i co dokładnie można obejrzeć w okolicy (albo i nie... bo to pozbawiłoby te durnowate wycieczki tych resztek przygodowości, a mnie - żyłki odkrywcy ;p). Co ciekawe, zabytek ten, jako jeden z nielicznych, ma właściciela żywo zainteresowanego jego stanem i działającego w kierunku odbudowy, ale jak zwykle w takich przypadkach, mającego więcej chęci, niż możliwości, w tym finansowych. O perypetiach pisze na swoim blogu: wieza-mieszkalna.blogspot.com.

Możliwe, że do tego Szczepowa (będącego jako następny po drodze) nie zajechałam, bo było za gorąco i chciałam pozostać w ruchu, a może bardziej chciałam odkryć, jak daleko da się wjechać na Górę Św. Anny, czyli przystanek kolejny. Początek wyglądał zachęcająco. Droga, prowadząca do tych paru domów stanowiących wioskę/przysiółek o tej samej nazwie, choć krótka, jest wybornej jakości - równy, wijący się asfalcik, widoczność daleka - grzechem byłoby nie odwinąć trochę na tym odcinku ;) Radość nie trwała jednak długo, bo wraz z końcem zabudowań, kończy się i droga, przechodząc w dalszej swej części w polną ścieżkę pod górę. Miejsce zatem będzie odwiedzone ponownie, pewnie jakoś teraz wiosną, ale tym razem już jednak pojazdem, który można zamknąć na klucz i spokojnie pozostawić na obrzeżach wsi - bo poza wejściem na szczycik (no bo nie szczyt przecież, nie przesadzajmy), uśmiecha mi się również spacer tymi wąwozami, a to już zejdzie parę godzin w sumie. Ale co zrobić, to nie Alpy - nie wszędzie da się wjechać i żeby mieć jakieś widoki z góry na okolicę, trzeba się pofatygować na piechotkę, nie ma zmiłuj ;) Ale może w nagrodę wypatrzę jakieś pierwiosnki albo spotkam borsuka (ponoć są tu jakieś ;) ).

W kolejnej odnodze na trasie znajduje się Mierzów, gdzie jest właśnie wejście do Wąwozów i do którego prowadzi przyjemna dróżka przez pola.

Zdjęcie0124

Zdjęcie0123

[caption id="attachment_1530" align="aligncenter" width="300"]W rolniku pewnie to nie budzi takiego zachwytu, ale dla mnie te kwiatki w zbożu wyglądają ekstra ;) W rolniku pewnie to nie budzi takiego zachwytu, ale dla mnie te kwiatki w zbożu wyglądają ekstra ;)[/caption]

Jadąc dalej, przekraczamy granicę województw, ale zarówno pola wyglądają tam tak samo, jak też i - że tak powiem - "zawartość" wiosek.

[caption id="attachment_1533" align="aligncenter" width="300"]Zdjęcie0133 Nie wiem, co to za zboże, ale na żywo wygląda bajkowo, jakby było z puchu.[/caption]

Sobolice miały kiedyś pałac. Ładny, neogotycki. Teraz zostały ze dwie ściany na krzyż.

Zdjęcie0132 A po drugiej stronie drogi - część gospodarcza. Zdjęcie0130 Sobolice są ogólnie ładnie położone, bo od pól oddziela je mały las i za nim, na polance znajduje się tych parę domów i owe ruinki zusammen do kupy.

[caption id="attachment_1534" align="aligncenter" width="225"]Droga do Sobolic. Droga do Sobolic.[/caption]

[caption id="attachment_1535" align="aligncenter" width="225"]Honda pytająco spogląda na moje poczynania, obejmujące kicanie i turlanie się z komórką przy asfalcie. Honda pytająco spogląda na moje poczynania, obejmujące kicanie i turlanie się z komórką przy asfalcie.[/caption]

Według mapki, zostało jeszcze sporo wycieczki, ale powiem szczerze, że już nie miałam ochoty na przystanki - resztę trasy przejechałam jednym ciągiem, jeśli nie liczyć przystanków na zawracanie ;) Następny w kolejce Bodzów, owszem, zjechałam wzdłuż i wszerz, ale zapamiętałam tylko strome, rozgałęziające się uliczki i stodołę z muru pruskiego (niemalowaną na biało). Tyle z atrakcji.

Tak to niestety jest z tymi letnimi wycieczkami - może podróżowanie kabrioletem jest wtedy przyjemne, ale w kasku i grubych ciuchach, z przystankami co chwilę - to jest znój i trud, nie do pozazdroszczenia :P

To wszystko tymczasem. Odebrałam dziś wywołane zdjęcia, nawet o dziwo się udały, więc lada dzień będą dwa kolejne wpisy - świeże, tegoroczne! ;)

komentarze_ (0)

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

dodaj komentarz_

← wróć do strony głównej