wycieczka: Żelazny Most nieznany
Droga pokonana w jedną stronę to zupełnie inna droga niż ta sama, ale przejechana w kierunku przeciwnym ;)
Przekonałam się o tym ostatnio, gdy kombinując boczny objazd trasy do Lubina, znalazłam się w lasach nieopodal Żelaznego Mostu. Zachwycona dróżką (poniżej), myślałam, że to epokowe odkrycie i jak mogłam nigdy tędy nie jechać, no ale widzę, że jednak jechałam... ale właśnie od drugiego jej końca.
A przez to nie dane mi było wcześniej zauważyć specyficznej wystawki - ciekawej samej w sobie, ale ponadto z interesującym drogowskazem. A może 2 lata temu jeszcze jej tam nie było. Kiedyś na pewno był tu sklep, takie mnie doszły słuchy. Teraz zaś jest miejsce, żeby wygodnie zaparkować i udać się ku nieodległym, zachwalanym ruinom.
[gallery link="file" columns="2" size="medium" ids="5350,5352"]
A rzeźbione konie, krokodyle, smoki i inne leśne licha - są doprawdy urocze ;)
[gallery link="file" size="medium" ids="5353,5351,5355"]
Zaraz obok, przy strumyku zaparkowała inna grupka...
Najciekawszy oczywiście ten srokaty (klasyczny przykład w odmianie Tobiano - nie, nie jestem taka mądra sama z siebie :P, sprawdziłam ;) ), z jednym okiem niebieskim.
No a pałac... Tak jak można się spodziewać, nie za wiele go zostało, w dodatku cały ogrodzony. Ilość cegieł niewiele większa niż w Jakubowie, ale w pobliżu ostał się jeszcze spory budynek gospodarczy z dziwnym kręgiem nieznanego mi przeznaczenia.
[gallery link="file" size="medium" ids="5348,5347,5346"]Na tyłach samego pałacu kolejny murowany krąg - to jednak pozostałość fontanny. Co mnie pozytywnie zdziwiło, to że cały teren dookoła ładnie obkoszono. Jeden z niewielu przypadków, że mieszkańcy naganiają turystów do takiej atrakcji, a nie przeganiają i utrudniają dojście.
[gallery link="file" columns="2" size="medium" ids="5338,5340,5341,5342"] Droga w las/park zachęcająca i podobno są tam dalsze ślady zabudowań. Aż tak się nie oddalałam, ale konkrety można przeczytać i obejrzeć tutaj.
[gallery link="file" size="medium" ids="5339,5345,5344"]
Mikrowyprawa jak się patrzy (kto nie widział na fejsbuku, podaję link)... Blisko, ale fajnie :)



